Podczas gdy cały naród (a nie oszukujmy się, cały świat) czeka na wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2020 r., demokratyczny nominowany Joe Biden już tworzy historię. On jest na czele w popularny głos z około 50,2% liczby i zgromadził już rekordową liczbę głosów.

Do tej pory Biden otrzymał 70 005 568 głosów, co bije rekord ustanowiony przez Baracka Obamę w 2008 roku. Zdobył 66 862 039 głosów podczas udanego prezydenckiego - z Bidenem u jego boku - według Associated Press i New York Times. Gazeta zauważa również, że obecne liczby Bidena przewyższają benchmark prezydenta Donalda Trumpa z 2016 r., który wyniósł 62 985 106 głosów.

CNBC informuje, że tegoroczne wybory to „najwyższa frekwencja wyborcza wśród uprawnionych obywateli od 120 lat”. Pamiętaj, że kobiety nie mogły głosować na szczeblu krajowym do 1920. Co najmniej 159,8 mln osób oddało w tym roku swoje karty do głosowania, co również ustanowiło rekord dla wczesnego głosowania – 101,2 mln osób zdecydowało się oddać głos przed dniem wyborów. Tylko 47 milionów ludzi zagłosowało na początku i w 2016 roku.

Arizona, Floryda, Karolina Północna i Pensylwania, wszystkie stany będące polem bitwy w tegorocznych wyborach, opublikowały rekordowe numery rejestracyjne wyborców. W Gruzji, innym stanie, który jest uważnie obserwowany, 800 000 wyborców zarejestrowany w latach 2018-2020. Chociaż frekwencja wyborcza jest wyższa niż kiedykolwiek, żaden z kandydatów nie zdobył 270 głosów w kolegium elektorów wymaganych do wygranej.