Niezależnie od tego, czy opowiada o zawiłościach indyjskiej katastrofy COVID, czy o wojskowym zamachu stanu w Myanmarze, Clarissa Ward dostarcza jasnych relacji z pierwszej ręki na temat tego, co faktycznie dzieje się w gorących strefach. W sierpniu była w Kabulu, kiedy rząd afgański został podbity przez talibów. Gdy ona i tysiące innych rzuciło się do ewakuacji, jej załoga miała bliski kontakt, gdy opisywała chaotyczną scenę.
„Talibowie na zewnątrz lotniska mieli baty, strzelali w powietrze i próbowali uderzyć pistoletem mojego producenta” – mówi Ward. „Spędziłem dużo czasu z talibami na tym etapie, więc czuję, że wiem, jak sobie z nimi radzić i jak daleko mogę się posunąć. W tej sytuacji naciskałem jakieś dwie sekundy. Jest to zawsze na zasadzie indywidualnej”.
Tutaj Ward, lat 41, opowiada o swoim czasie spędzonym w Afganistanie i wyjaśnia, dlaczego jest zmotywowana do ciągłego powrotu na linię frontu. Aby zobaczyć więcej jej historii, obejrzyj nowy podcast Ward z limitowanej serii, Przeciąganie liny, którego premiera dzisiaj CNN.com.
Jaka była atmosfera w Kabulu w dniach poprzedzających upadek afgańskiego rządu?
Było jasne, że sprawy spadają w znacznie szybszym tempie niż oczekiwano. Siły afgańskie nie były już zainteresowane podejmowaniem walki, ponieważ – jak sądzę – nie chciały umrzeć. Był taki moment, kiedy urzędnicy amerykańskiego wywiadu powiedzieli, że sądzą, że Kabul można odizolować za 30 dni, i pamiętam, jak na antenie mówiłem, że brzmiało to dla mnie jak hiperbola. Dwa dni później talibowie otoczyli miasto. Pomyśleliśmy: „OK, będą rozmowy między obiema stronami”, ale do popołudnia [Talibowie] byli w mieście ponieważ rząd poddał się w tak szybki sposób, że nawet oficjalnie się nie poddał, po prostu opuścili swoje posty. Kiedy coś takiego się dzieje, prawie czujesz, że masz halucynacje. Nikt nie jest w stanie w tej chwili w pełni pojąć, jak ogromny jest.
To była niesamowicie szybko ewoluująca sytuacja.
Nie do wiary. Omówiłem wiele wojen i widziałem, jak wiele sytuacji szybko się psuje, ale to było niepodobne do niczego, czego kiedykolwiek byłem świadkiem. W ciągu kilku godzin dotarli do Kabulu i zajęli miasto liczące 6 milionów ludzi, nie oddając ani jednego strzału.
Ward przesłuchuje dowódcę talibów w prowincji Ghazni.
| Źródło: dzięki uprzejmości Clarissa Ward
21 sierpnia, po trzech tygodniach zgłaszania się z różnych miejsc w Afganistanie, wyleciałeś z lotniska w Kabulu samolotem do Doha w Katarze. Opisz swoje doświadczenia związane z ewakuacją tym samolotem.
Wyszliśmy z naszego domu o 6 rano z kilkoma lokalnymi pracownikami afgańskimi, których chcieliśmy wydostać, a kiedy dotarliśmy do bramy lotniska, 60 lub 70 osób desperacko próbowało wejść. Wiedziałem, że jako mieszkaniec Zachodu mam większe szanse na wejście i że jeśli wyprzedzę miejscowych pracowników, zostaną pominięci. Drzwi się otworzyły i cały tłum próbował się przecisnąć — to było jedno z bardziej intensywnych doświadczeń w moim życiu. Wyszedł żołnierz i zaczął wciągać ludzi; Byłem ostatni w kolejce. Widziałem, jak wszyscy moi koledzy z drużyny i miejscowy personel wchodzili, i powiedziałem: „Dziękuję, Boże”. Ten żołnierz złapał mnie za ramię i rozerwał przez ludzi i przez drzwi. Czułem się bardzo szczęśliwy, że mogłem pomóc każdemu w ewakuacji, a potem byłem bardzo winny za wszystkich ludzi, którzy nie mogli się wydostać.
Stoisz w obliczu tych samych bezpośrednich niebezpieczeństw, co wszyscy na ziemi, ale poruszasz się po nim jako część innej klasy, klasy chronionej. Wiem, że ta praca zbiera żniwo emocjonalne; jak sobie radzisz?
Sposób, w jaki się z tym pogodzisz, jest taki: mam ten przywilej, lepiej się upewnię, że jestem… coś z tym zrobić, opowiadać te historie i wracać do tych miejsc z poziomem zaangażowanie.
Czuję do głębi duszy, że robię to, co powinienem robić.
Czy jest jakieś szczególne zadanie, które zmieniło cię jako osobę?
Syryjska wojna domowa [którą Ward omawiał od początku w 2011 roku] była konfliktem, który naprawdę chwycił mnie za serce i nie pozwolił odejść. Zdecydowanie byłam z tym najbardziej związana i cierpiałam na największą depresję w wyniku tak ścisłego opisywania tego i utraty tak wielu przyjaciół.
POWIĄZANE: Pandemia widziała, jak dziennikarze otwarcie płaczą na antenie — oto dlaczego to jest dobra rzecz
Jesteś zwolennikiem terapii, prawda?
Tak, mimo wszystko jestem wielkim fanem; jeśli możesz iść po trochę, zrób to. Ale jeśli jesteś wykonując tę pracę, powinieneś regularnie się meldować, ponieważ w rzeczywistości będziesz przetwarzać coś kilka miesięcy później i nawet tego nie będziesz wiedział, ponieważ pochowany w ciele, ale nie przetwarzasz go mentalnie.
Kontynuujesz te bardzo niebezpieczne doświadczenia. Co sprawia, że wracasz na linię frontu?
Częściowo dlatego, że nic więcej nie mogę zrobić. Zrobiłem trochę kotwice i mam ogromny szacunek do kotwic, ale pomyślałem: „O mój Boże, nie mogę nosić sukienki za każdym razem dzień, nakładanie makijażu i siedzenie w tym lodowato zimnym studiu — to po prostu nie dla mnie”. rowek; to właśnie kocham robić. Czasami jest to naprawdę trudne; czasami trzeba nacisnąć przycisk pauzy i poświęcić czas na przegrupowanie. Ale jestem błogosławiony i do głębi czuję, że robię to, co powinienem robić.
POWIĄZANE: Hallie Jackson z NBC News mówi osobiście o pandemicznym rodzicielstwie i zbieraniu się razem, aby być przed kamerą
Jak wyostrzyłeś swoje instynkty jako reporter, aby ocenić, kiedy dana osoba lub sytuacja stanie się niestabilna?
Musisz nauczyć się czytać w pokoju i wiedzieć, kiedy nie jesteś tam potrzebny. Słuchaj uważnie, obserwuj uważnie i rozwijaj język [ze swoją załogą], czasami język niewypowiedziany. Jeśli się z kimś wdaję, nie zwracam uwagi na to, co dzieje się w kącie, ale mój producent tak. Pracuj z ludźmi, którzy znają kulturę — nawet jeśli jesteś najbardziej doświadczonym dziennikarzem na świecie, nadal nie masz jednej dziesiątej wiedzy Afgańczyka. Słuchaj, pracuj ze wspaniałymi ludźmi i podążaj za ich przykładem.
Raport z oddziału z ulic kontrolowanego przez talibów Kabulu.
| Źródło: dzięki uprzejmości Clarissa Ward
Czy utrzymujesz kontakt z jakimikolwiek ludźmi nadal w Afganistanie, o których się martwisz?
O tak, dużo. Przeprowadziłam wywiad ze wspaniałą kobietą, matką dwóch córek, która pracowała dla ONZ i innej międzynarodowej pomocy organizacje od wielu lat, zdesperowane, by się wydostać, całkowicie przerażone, że wydarzy się coś strasznego do niej. Kiedy przeprowadzałem z nią wywiad, dosłownie trzęsła się jak liść, płakała przez większość wywiadu, a od tego czasu prawie codziennie wysyłała do mnie e-maile i SMS-y, prosząc o pomoc. Naprawdę próbowałem, ale jestem tylko dziennikarzem. Ludzie o wiele bardziej połączeni i wpływowi niż ja próbują i nadal nie są w stanie ich wyciągnąć.
Jakie jest największe nieporozumienie dotyczące Twojej pracy?
Istnieje przekonanie, że kochamy niebezpieczeństwo i jesteśmy uzależnieni od adrenaliny, kowbojami, turystami wojennymi i tak dalej. Nienawidzę być postrzelony. Śmieję się, gdy ludzie mówią, że jestem odważny; Naprawdę nie jestem. Wcale nie lubię być w aktywnej sytuacji bojowej. Chcę tylko porozmawiać z ludźmi, których te sytuacje najbardziej dotykają, więc udaję się do tych miejsc, aby opowiedzieć ich historie w bardziej przekonujący sposób. Nie jestem ćpunem adrenaliny, to na pewno.
POWIĄZANE: Jak Kaitlin Collins z CNN wzięła „apolityczne wychowanie” przez całą drogę do Białego Domu
Jaka jest najtrudniejsza lekcja, jakiej nauczyłeś się w pracy?
Że świat jest z gruntu niesprawiedliwy i niesprawiedliwy. Nie ma znaczenia, jak ciężko pracujesz, jak bardzo ryzykujesz życiem lub jak wspaniałe są twoje historie. Nie zmienisz świata — i to jest w porządku. Nie twoim zadaniem jest zmieniać świat; Twoim zadaniem jest dać głos ludziom, którzy mogą go nie mieć, lub rzucić światło na obszar świata, na który ludzie powinni zwracać uwagę. Ale to gorzka pigułka do przełknięcia.
Ward przesłuchuje Afgańską kobietę w Kabulu.
| Źródło: dzięki uprzejmości CNN
Czy wiesz, jak długo chcesz to robić?
Jeśli planujesz za dużo na przyszłość, tracisz to, co dzieje się w teraźniejszości, więc naprawdę staram się kierować czymś bardziej autentycznym. Niczego nie wykluczam, ale zdecydowanie kocham swoją pracę. Jest wielu ludzi, którzy mnie kochają, którzy chcieliby zobaczyć, jak robię coś innego, ale niestety wydaje mi się, że to właśnie miałam zrobić. Przynajmniej na razie.
Na co obecnie czekasz?
Szczerze mówiąc powrót do Afganistanu. Gdy jakaś historia wejdzie mi pod skórę, chcę ją po prostu dalej opowiadać.
Więcej takich historii znajdziesz w listopadowym wydaniu W stylu, dostępne w kioskach, na Amazon i dla pobieranie cyfrowePaździernik 22.