W zeszły piątek dr Jill Biden była przedmiotem mizoginistyczny i okrutny dziennik "Wall Street op-ed nakłaniając przyszłą pierwszą damę, aby „upuściła” swojego „Dr.” tytuł.

W minionych dniach wszyscy z Kamala Harris do Michelle obama wykazali swoje poparcie dla dr Bidena i skrytykowali protekcjonalny artykuł.

Dr Biden i jej mąż, prezydent-elekt Joe Biden, pojawili się w czwartkowym odcinku Późny program ze Stephenem Colbertem i omówili m.in. ich reakcję na artykuł.

„To była taka niespodzianka” – powiedziała Jill o artykule. „To był naprawdę ton” – dodała, wskazując na pisarza, który nazywał ją „dzieciakiem”.

„Jedną z rzeczy, z których jestem najbardziej dumna, jest mój doktorat, wiesz, tak ciężko na to pracowałam” – kontynuowała.

„Miała dwa stopnie mistrzowskie. Cały czas chodziła do szkoły, ucząc wieczorami” – wspomina Joe. „Powiedziałem: 'Jill, dlaczego nie zrobisz doktoratu i nie zarobisz nam prawdziwych pieniędzy!' Dostaje doktorat i dostaje podwyżkę w wysokości 2000 dolarów – zażartował.

POWIĄZANE: Kamala Harris nazwała seksistowską Jill Biden op-Ed

Długoletnia nauczycielka nie omieszkała jednak dostrzec pozytywnej podszewki. „Spójrz na ludzi, którzy mnie wspierali” – powiedziała Colbertowi. „Jestem bardzo wdzięczny i byłem po prostu przytłoczony tym, jak łaskawi ludzie byli wobec mnie”.

Prowadzący talk show zapytał również prezydenta elekta, jak się czuje w związku z incydentem. Biden zatrzymał się w połowie zdania, ale przyznał, że „od pewnego czasu tłumi moją irlandzkość”.

W niedzielę wieczorem, Dr Biden wydawał się odpowiadać na op-ed pośrednio, gdy napisała na Twitterze: „Razem zbudujemy świat, w którym osiągnięcia naszych córek będą celebrowane, a nie umniejszane”.

Nawiasem mówiąc, Bidenowie obejmują urząd za 33 dni (ale kto to liczy… ).